Historyczno-społeczne poglądy Darwina cz. 9

Umysłowy i materialny postęp zdaje się czynić od niego zależnym, nie moralny jednak, gdyż ten wprost działa w kierunku przeciwnym tej naturalnej zasadzie. Przyszłość rodu ludzkiego ostatecznie jednak zdaje się widzieć w bezwzględnej konkurencji i doborze: „Jak każde inne zwierzę tak bez wątpienia i człowiek w obecnym swym wysokim stanie rozwoju wskutek szybkiego mnożenia się doszedł do zawziętej walki o byt, a w miarę większego postępu walka ta musi się stawać tern zaciętszą. W przeciwnym razie popadłby w niedołęstwo, a wyżej uzdolnieni ludzie w walce o byt nie zyskaliby przewagi nad mniej zdolnymi. Jakkolwiek więc naturalny przyrost ludności niejedno złe wywołuje, nie należy go żadnymi środkami w wyższej mierze powstrzymywać. Wolna konkurencja istnieć powinna dla wszystkich ludzi, a żadne prawa ani zwyczaje nie powinny przeszkadzać zdolniejszym do osiągnięcia przewagi i pozostawienia większej liczby potomstwa”. O ile te poglądy są słuszne, zbadamy  w jednym z późniejszych rozdziałów. Tutaj nadmienimy tylko, że Darwin popadał w sprzeczności, gdy z jednej strony rozwój najwyższych właściwości natury ludzkiej, mianowicie przymiotów moralnych, czynił niezależnym od doboru naturalnego, z drugiej zaś przyszły postęp i udoskonalenie zasadzał na naturalnym zwierzęcym czynniku mnożenia, przeludnienia, współzawodnictwa i doboru.